Na Starym Kontynencie mamy tendencję do perfekcjonizmu, ale takiego nieco źle rozumianego. Otóż kiedy uda nam się odkryć jakąś ciekawą innowację, to przed premierą rynkową chcemy doprowadzić ją do doskonałości. Co oznacza wysiłek, zajmuje czas i wiąże się z kosztami. Zdarza się, że okres od pomysłu do realizacji trwa tyle, iż albo konkurenci nas wyprzedzają, albo wręcz zmieniają się potrzeby klientów i produkt nie trafia w ich gusta. Z globalnych badań Harvard Business Review wynika, że na każde cztery nowe produkty, jakie trafiają na rynek, aż trzy są nietrafione. A jeśli tak, to nie ma się co bać porażki, licząc na to, że perfekcyjnie dopracowane rozwiązanie na 100 proc. przyniesie nam oczekiwany sukces. Bo w większości przypadków nie przyniesie. W tym czasie nasi mniej perfekcyjni konkurenci „zaliczą” aż kilka premier rynkowych i tym samym zwiększą szansę, że któraś z nich zakończy się powodzeniem. Takie podejście określane jest mianem rapid prototyping, a więc szybkiego prototypowania. Zgodnie z zasadą, że więcej prób to więcej szans na sukces.

Rapid prototyping jest charakterystyczny dla przedsiębiorców z Doliny Krzemowej. Zwykle nie czekają oni z pokazaniem projektu do momentu, gdy uznają, że jest doskonale dopracowany. Robią to już wówczas, gdyż uznają, że jest „good enough”, czyli wystarczająco dobry. Wręcz dbają o to, żeby okres od pomysłu do komercjalizacji trwał jak najkrócej, bo to daje im przewagę nad równie dynamiczną konkurencją. Dlatego na możliwie wczesnym etapie starają się pokazać produkt potencjalnym klientom, najlepiej zaufanym, aby uzyskać od nich konstruktywne opinie. Im wcześniej okaże się, że to niewypał, tym szybciej będzie można wprowadzić niezbędne poprawki lub zostawić pomysł i wziąć się za kolejny.

W Polsce rapid prototyping jest mało popularny, bo mamy niski poziom wzajemnego zaufania. Obawiamy się, że projekt wycieknie, więc szlifujemy go sami, w absolutnej tajemnicy przed światem, bez praktycznej wiedzy, czy rzeczywiście idziemy w dobrym kierunku. Zastanówmy się nad tym, bo wielu innowacyjnych przedsiębiorców, którzy odnieśli sukces, już wie, że bardziej niebezpieczne bywa niedzielenie się wiedzą, pomysłami czy opiniami niż dzielenie się nimi z zaufanymi partnerami i klientami. Jeśli tracić, to zgodnie z zasadą „fail early, fail cheap” – jeśli czeka nas porażka, to niech przynajmniej przyjdzie szybko i nie będzie nas drogo kosztować. Zyskamy czas i pieniądze na rozwój innego pomysłu, który może okazać się wymarzonym strzałem w dziesiątkę.

Paula Wąsowska

przez ponad dekadę pracowała w Dolinie Krzemowej, gdzie zdobyła doświadczenie z zakresu zarządzania procesem innowacji w firmie. Była też dyrektorem ds. rozwoju Cisco w Europie Środkowo-Wschodniej. Ponadto planowała strategię sprzedaży w polskim biurze Della, a także współtworzyła strategię marketingową dla Nokii. Obecnie jest m.in. ekspertem i trenerem ICAN Institute w obszarze strategii, innowacji, nowoczesnych technologii i komunikacji biznesowej.