Przykład? Proszę bardzo. Niech posłuży za niego 10 monitorów po 1 tys. zł za sztukę. Jeśli sprzedam je jakiejś firmie, to na fakturze wykażę kwotę netto 10 tys. zł i 2,3 tys. zł VAT-u. Obecnie, gdyby działo się to na początku lutego i płatność od klienta wpłynęłaby do mnie 5 lutego, to do 25 marca miałbym nieoprocentowane 2, tys. zł do dyspozycji. A co, jak wejdzie split payment? Otóż mój klient biznesowy może wpłacić owe 12,3 tys. zł (brutto), przelewając kwotę 10 tys. zł na mój rachunek bankowy, a 2,3 tys. zł na rachunek VAT, z którego przez co najmniej kilkadziesiąt dni nie zobaczę ani złotówki. Efekt? Koniec z kredytowaniem się VAT-em.

To będzie miało poważne skutki w zakresie przepływów pieniężnych czy ładniej, z angielskiego, cashflow przedsiębiorców. O ile duże korporacje jakoś sobie z tym poradzą, o tyle dla mniejszych podatników może to być dramatyczne ograniczenie. Zwłaszcza dla tych, u których kredytowanie się VAT-em stanowiło dużą korzyść prowadzonej działalności w dotychczasowym systemie.

Wprawdzie tu i ówdzie pojawiły się zapowiedzi przedstawicieli fiskusa, że pracują z Bankiem Gospodarstwa Krajowego nad pomostowym finansowaniem dla podatników mających kłopoty z cashflow, ale kilka tygodni później inni przedstawiciele fiskusa ogłosili, że jednak żaden taki program finansowania nie powstanie. Innymi słowy – fiskus zdaje sobie sprawę, że wprowadzenie podzielonej płatności pogorszy sytuację podatników pod względem przepływów pieniężnych (bo inaczej nie zaczynałby tematu finansowania podatników przez BGK). Ostatecznie podatnicy będą pozostawieni w tej sytuacji sami sobie (nie pierwszy i nie ostatni raz!). Niech sobie radzą, a nie kredytują się VAT-em…

Kolejny problem: skoro już mamy wpłacać kwotę podatku na specjalny rachunek VAT, to dlaczego ten rachunek ma nie być założony na przykład w urzędzie skarbowym? Dlaczego to banki (oraz SKOK-i) mają czerpać profity z pieniędzy „VAT-owskich” gromadzonych przez podatników? Banki twierdzą, że wdrożenie systemu będzie po ich stronie kosztowało od kilkudziesięciu do kilkuset milionów złotych. Tymczasem zgodnie z ustawą prowadzenie rachunku VAT i realizacja płatności metodą split payment mają nie być obciążone dodatkowymi opłatami bankowymi. Jak znam życie, to ostatecznie i tak wszystkie koszty, które banki poniosą na wdrożenie i funkcjonowanie nowego systemu płatności VAT, odczuje każdy klient banku. Albo przez zwiększone opłaty bankowe, albo przez obniżone oprocentowanie kwot na kontach.

Dlatego jeżeli w niedalekiej przyszłości twój bank zacznie pobierać opłaty za coś, co do tej pory było „za darmo” (np. wypłaty z bankomatów), możesz być prawie pewien, że dokładasz się do walki z wyłudzeniami VAT.

Swoją drogą, kiedy czytałem stenogramy z Komisji Finansów Publicznych, na której debatował crème de la crème posłów, nie mogłem się nadziwić, jak część z nich próbuje naginać rzeczywistość do własnych wyobrażeń. Jako przykład weźmy odpowiedź jednego z posłów na zarzut eksperta Lewiatana o pogorszeniu cashflow podatników: „zwróciłbym także uwagę na to, że nie jest to obowiązkowe dla wszystkich podmiotów, więc te, których płynność by to w jakiś sposób zakłócało, zwłaszcza mikroprzedsiębiorcy, mogą się na to nie zdecydować”… Hm, panie pośle (przez litość pominę nazwisko), jak można się „nie zdecydować” na split payment, skoro to mój usługobiorca/nabywca towarów będzie wybierał za mnie?

Mam wewnętrzne przekonanie, że system podzielonej płatności stanie się w niedługiej perspektywie systemem powszechnym. I to nie dlatego, że stanie się obowiązkowy. Tylko dlatego, że podatnicy będą masowo stosowali split payment, aby uniknąć problemów ze skarbówką. Czytając o kontrolach i wyłudzeniach VAT, podatnicy po prostu będą mieli w nosie ograniczenia przepływów pieniężnych swoich kontrahentów. Będą chcieli poprzez podzieloną płatność „kupić sobie spokój”. I zacznie się to od największych podatników, płacących swoim dostawcom, a później to już będzie efekt kuli śnieżnej. Coraz więcej coraz mniejszych podatników będzie chciało stosować split payment, aż dojdzie do sytuacji, w której ten system płatności stanie się powszechny.

Oczywiście podzielona płatność to nie tylko minusy, ale też pewne korzyści dla płacących w ten sposób, o czym poniżej. Są branże – na przykład elektroniczna – które wręcz optują za tym, aby objąć obrót „ich” towarami obowiązkowym split paymentem. Przedsiębiorcy z sektora IT liczą, że będzie to dla nich jakiejś wyjście z sytuacji, w której się znaleźli. Skarbówka od jakiegoś czasu realizuje bowiem plan uszczelniania VAT w taki sposób, że mając na celowniku branżę elektroniczną, kontroluje, kogo się da. Oczywiście oszustów już w większości nie ma, a zostali ci, którzy mniej lub bardziej świadomie mogli po prostu wplątać się w proceder karuzel podatkowych. A że z końcem ubiegłego roku przedawniły się podatki sprzed 5 czy – w praktyce – 6 lat, kiedy to karuzele VAT-owskie zaczęły się kręcić, aż furczało, to skarbówka ma kogo kontrolować przez najbliższych kilka lat…

Paweł Satkiewicz

Prawnik i licencjonowany doradca podatkowy. Od kilkunastu lat świadczy usługi doradztwa podatkowego, prawnego i celnego różnym podmiotom, od najmniejszych jednoosobowych działalności gospodarczych po globalne korporacje. Prowadzi serwis internetowy podatki.blog.