Począwszy od kryzysu z 2008 roku, żyjemy w świecie bardzo turbulentnym, gdzie rosnąca ilość zdarzeń jest trudna do przewidzenia, zaś rzeczywistość zaczęła nosić znamiona chaosu. Kto jeszcze kilka lat temu założyłby się, że Rosja zaatakuje Ukrainę, Wielka Brytania zechce opuścić Unię Europejską, wojna na Bliskim Wschodzie zmieni polityczną mapę Europy, a prezydentem USA zostanie osoba spoza politycznego establishmentu? Z podobnym rollercoasterem mamy do czynienia w światowej gospodarce, gdzie takie firmy, jak Google, Facebook, Uber czy Airbnb, podkopują fundamenty funkcjonowania tradycyjnych biznesów.

W branży IT również coraz trudniej połapać się w rozwoju sytuacji. Deprymujący może być chociażby fakt, że jedne koncerny się dzielą, żeby być bardziej elastycznymi, a inne łączą, żeby mieć szerszą ofertę. Kto ma rację? Oczywiście czas pokaże, ale prawdopodobnie wtedy nie starczy go już na dokładną analizę przeszłości, bo trzeba będzie sobie radzić z kolejnymi, coraz szybszymi i zapewne zaskakującymi zmianami.

Warto przy tym zwrócić uwagę, że jeszcze stosunkowo niedawno amerykańskie nowinki i trendy technologiczne pojawiały się w Europie po kilku latach, a w Polsce nawet później. Obecnie to, co „urodziło się” w Dolinie Krzemowej, w zasadzie od razu trafia do Polski, a co najmniej mocno rzutuje na sytuację naszego sektora informatycznego. Co więcej, w branży IT tytułowemu i przenośnemu „zarządzaniu we mgle” musi towarzyszyć zupełnie rzeczywiste „zarządzanie w chmurze”, co dodatkowo komplikuje sytuację.

Tym bardziej działający w niej resellerzy i integratorzy IT muszą wiedzieć, co robić, aby ich firmy wytrzymały rosnące tempo zmian. Przy czym kwestie fachowości są tu oczywiste. Natomiast wyraźnie rośnie znaczenie kompetencji, które zwykło się określać mianem miękkich. Mam tu na myśli chociażby umiejętność przewidywania trendów, co jest samo w sobie bardzo istotne, ale niewystarczające. Analiza otoczenia przydaje się bowiem tylko wtedy, gdy potrafimy przekuć zdobytą wiedzę w czyny. Dlatego musimy w taki sposób zorganizować firmę, aby potrafiła szybko dostosować się do zmiennego otoczenia i funkcjonowała na przykład zgodnie z metodą Lean Startup.

Oczywiście nie da się tego nauczyć samemu, a przynajmniej jest to niezwykle trudne. Dlatego współczesny menedżer, niezależnie od swojej pozycji i wielkości firmy, po prostu musi wejść na ścieżkę edukacyjną. Przyszedł czas, kiedy samorozwój należy traktować na równi z koniecznością utrzymywania relacji z klientami, posiadaniem dobrej oferty, dysponowaniem zespołem fachowców i skuteczną polityką marketingową.

Praca nad sobą przestała być więc fanaberią zasobnych menedżerów czy szalonych wizjonerów. Stała się koniecznością dla wszystkich przedsiębiorców. Zwłaszcza tych z branży IT.

Michał Trojanowski, ICAN Institute

Autor pełni funkcję Managing Director Executive Education & Consulting w ICAN Institute (spółka zajmuje się m.in. wydawaniem polskiej edycji „Harvard Business Review”, a także działalnością executive education, doradztwem i prowadzeniem programów partnerskich).