Obawy dotyczące bezpieczeństwa nie mają większego wpływu na biznes i strategię Huawei w Polsce i Czechach - zapewnia dla Reutersa Radosław Kędzia, wiceprezes Huawei w Europie Środkowo-Wschodniej i krajach nordyckich.

Twierdzi, że Huawei robi "biznes jak zwykle", przywiązując obecnie nieco większą wagę do transparentności, by pokazać, że firma nie ma niczego do ukrycia.

Dyrektor przyznaje jednak, że niepewność ma wpływ na klientów - część z nich waha się, aczkolwiek według niego są tacy, którzy deklarują większe zakupy, by wesprzeć koncern.

W styczniu br. aresztowano jednego z dyrektorów Huawei w Polsce pod zarzutem szpiegostwa. Natychmiast został zwolniony z firmy, która zapewniła, że nie ma nic wspólnego ze sprawą.

Potem przez wiele miesięcy pojawiały się informacje o możliwości ograniczeń dla Huawei na polskim rynku.

Na początku września br. Polska i USA podpisały deklarację ws. 5G, która mówi m.in. o tym, że "tylko zaufani i niezawodni dostawcy" mogą uczestniczyć w sieci nowej generacji. Trzeba ich poddać "wnikliwej ocenie", sprawdzając np. czy nie są kontrolowani przez obcy rząd. Taki zarzut USA stawia Huawei, ale w deklaracji nie wskazano żadnej firmy.

Regionalny wiceprezes Huawei twierdzi, że firma nie ma problemu z tym dokumentem, nawiązującym do propozycji z konferencji w Pradze ws. bezpieczeństwa 5G. Zapewnia, że Huawei dostosował się do przyjętych wówczas ustaleń.

Praska konferencja zorganizowana w maju br. miała wypracować wspólną strategię UE i NATO w kwestii bezpieczeństwa sieci nowej generacji. Uzgodniono m.in., że ocena dostawców musi brać pod uwagę nie tylko kwestie techniczne, lecz także otoczenie prawne, w jakim działa firma.